Coś ostatnio niedobrze z moim poczuciem czasu. A raczej z jego brakiem.
W zeszłym tygodniu przegapiłam akcję u Maknety przez wypadek córci (przygryziona warga). A wczoraj wieczorem przeżyłam szok. Matko to już środa? Skąd? Jak? Dopiero był poniedziałek:)
Jestem rozstrojona jeszcze przez te święta w tygodniu:)
Ale dziś się zebrałam do raportu:) Nadal czytam arabską sagę. Jestem na etapie trzeciej najgrubszej ksiązki pt. " Arabska księżniczka". Jest to kontynuacja dwóch poprzednich książek, w której matka i córka wreszcie się odnajdują:) Wracają wspólnie do korzeni i wspominają gorzką przeszłość.
Co nadal wpienia mnie w tej serii to powtarzanie wątków. Rozumiem sytuację tego typu, że matka opowiada swojej córce co przeżyła. Ale my czytelnicy znamy tę historię z pierwszej części i wystarczyło by napisać ...tu następuje opowiadanie matki. A tak powtarzana jest niekiedy cała strona słowo w słowo albo nawet dwie. Omijanie takich fragmentów jest wkurzające, ale czytanie po raz drugi jeszcze bardziej.
Ogólnie czyta się w miarę szybko:)
Robótkowo: kamizelka stoi w miejscu. Doszłam pod pachy i stanęłam. Czekam na moją pomoc w osobie babci, którą odwiedzimy przy okazji Dnia Babci:)
A krzyżykowo ostatnio w rękach miałam kurczaczka z Salu u Iwy:) Link na banerku w pasku bocznym. Kurczczka wyszywało się przyjemnie, gorzej już poszło mi z konturami, ale w efekcie uwinełam sie z wyszyciem w dwa wieczorki:) A dziś powstała z kurczaka kartka, która przekazałam na aukcję charytatywną na rzecz dwójki wspaniałych maluchów:)
Zapraszam na aukcję
tutaj. Można licytowac od dziś. Póki co wystawiono sześć przedmiotów:) Zapraszam:)